Przez egoizm będziemy pluć krwią

Wszyscy niby wiemy o tym, że oddychamy największym syfem w Europie ale jakoś nikt z tym nic nie robi. Jednak problem zanieczyszczenia jest czymś absolutnie normalnym w momencie przechodzenia gospodarki kraju przez erę industrialną. Słowem, przemysł wymaga ofiar.

W przeszłości Europa Zachodnia, w czasach gdy to ona była „fabryką świata” razem ze Stanami Zjednoczonymi były nie tylko spowite w cudownej wizji szybkiego wzbogacenia się stawiając fabrykę, ale okrywał je kożuszek mieszanki siarki, azotu, węgla i resztek z kominów zakładów. Był to jednak wiek XIX.

W grudniu 1952 roku, za sprawą „wielkiego smogu londyńskiego” umarło w stolicy Zjednoczonego Królestwa ponad 12 tysięcy osób. Był to efekt braku świadomości, oszczędności Anglików i braku nadzoru czy kontroli. Smog powstał z dymów z mieszań, fabryk i aut. Londyńczycy dostali niewydolności płuc, hipoksji, uszkodzeń oskrzeli i innych.

Czy wciągnęli wnioski? 4 lata później uchwalili ustawę o czystości powietrza, dzięki czemu teraz, mimo klimatu i stale powiększającej się populacji,jest czyściej.

Rewolucja przemysłowa, mimo, że z przemysłu ciężkiego (tego co smrodzi i niszczy wszystko wokół) lubianego najdłużej w obozie radzieckim, ewoluowała w stronę czystszego przemysłu lekkiego i przetwórczego…by w końcu osiągnąć „wysoki przemysł” zwany high-tech. To ostatnie stadium lubuje się w czystym środowisku, ceni miłą atmosferę, promuje zdrowy tryb życia. Słowem stare Zagłębie Ruhry, huty w Pittsburghu czy kopalnie na Śląsku niezbyt im podpasowały.

W USA obecnie rocznie umiera przez zanieczyszczenie powietrza 200 000 osób. W Polsce jest to 50 000. Tylko weźmy pod uwagę, że Stany zamieszkuje 325 mln osób, a Polskę 37, czyli prawie 9 razy więcej, a umiera u nas tylko 4 razy mniej osób. Wniosek? U nas 2x więcej osób umiera przez smog niż w Stanach. Jednak dobry wynik Amerykanów wynika z szeregu dyrektyw ( nakaz używania filtrów w kominach czy przestawianie aut na biodiesel). Kiedyś Manhattan wyglądał bardziej „krakowsko”.

Na całym świecie umiera ponad 5.5 mln osób przez smog. To tak jakby każdego roku wybić całą populację Litwy, Łotwy i dodatkowo Luksemburga. Co roku!

Świat zachodni, który już się dorobił na przemyśle „syfiącym” i po przestawieniu fabryk i stylu życia na mniej szkodzący środowisku jako tako sobie radzi. Gorzej jest w krajach Europy Śr.-Wsch. a już totalny sajgon jest w krajach rozwijających się. W samych Indiach i Chinach w 2016 roku zmarło 2.2 miliona osób (prawie połowa wszystkich zgonów spowodowanych smogiem). Chińczyków w tym było 1.6 mln. Jednak to właśnie Państwo Środka ma pomysł i plan jak wyczyścić chińskie powietrze. Chcą zakazać aut spalinowych, przejść na energetykę odnawialną i „uekologicznić” zakłady produkcyjne. Czy im się to uda….zobaczymy. Póki co dobrze sobie radzą.

Na koniec dodam, że smog rocznie zabija więcej ludzi na świecie niż Kim Ir Sen, Pol Pot, Lenin, czy Cesarz Hirohito.

Od lat 90. w Polsce (licząc po 40 tys. osób rocznie) umarło z zanieczyszczeń milion osób. Moim zdaniem to o wiele za dużo….

 

 

 

Michał Włodarczyk Opublikowane przez: