Nie strasz nie strasz bo się wiesz… | Coraz lepsze wyniki USA po wygranej Trumpa

Wszyscy nie możemy wyjść z podziwu jak spokojne były tegoroczne obchody święta niepodległości. Na Marszu Niepodległości zgromadzono ponad 120 tysięcy osób, nie było bójek, awantur ani podpaleń. Jedyne co spłonęło to flagi Facebooka ale to w ramach protestu. Nie mieliśmy do czynienia z „ustawkami”, gnębieniem czy chęcią zniszczenia publicznego mienia ani imigrantów. W meczu Polska- Rumunia, mimo wygranej o mało nie mieliśmy strat w ludziach i to bardzo drogich ludziach. Raca, która wybuchła u nóg Roberta Lewandowskiego ogłuszyła naszego napastnika ale nie przeszkodziło to naszym rozgromić Rumunów.

Wielka nagonka mediów na Trumpa, złorzeczenie i prognozy apokaliptycznych następstw jego elekcji nie ziściły się. O dziwo cała ta burza, rozpoczęta przez popierające Demokratów i ich kandydatkę Hilary (jakoś pasuje mi, wtórując Maxowi Kolonko, spolszczona Hilaria) Clinton. Do ostatnich minut porannych w stacji CNN mówiono, że ma szanse, nie nie miała. Szczególnie po stracie Pensylwanii itd. Jednak owe prognozy, że dolar straci wartość, gospodarka upadnie, giełda straci znaczenie światowe, izolacjonizm cofnie w rozwoju USA a agresywna i radykalna retoryka kandydata republikanów doprowadzi do III wojny światowej się nie sprawdziły.

Dlaczego?


Żal to mówić, ale to była jedynie „gównoburza”. Wiedziano, że po zawirowaniach wszystko wróci do normy. Namieszano, mając wpływowych sponsorów na rynku po to by po wygranej pani Clinton móc powiedzieć, że rynek kwitnie dzięki jej wygranej. Prawda jest taka, że równie kwitł by sam w siebie gdyby wygrał Gary Johnson.

Sztucznie osłabiony dolar jak i indeksy giełdowe gwałtownie wystrzeliły od momentu ogłoszenia wyników. Na rynku walutowym Forex dolar przestrzelił poprzednie rekordy. Nie tylko względem złotego (można by to tłumaczyć chwilowym osłabieniem Polski), ale i w porównaniu do Euro. Widać ten sam schemat. Najpierw gwałtowny spadek na początku miesiąca. Ale im dalej od Halloween tym stopniowo rosło, żeby 9.11 wystrzelić jak rakieta.

Na giełdzie z kolei zarówno Dow Jones, NASDAQ czy nawet S&P 500 rosną, a w zasadzie odbijają straty i zaczynają stopniowo wybijać się ponad to co już mieliśmy. Dodatkowo rośnie cena złota, srebra a nawet ropy.


Dlaczego więc mówi się o efekcie Trumpa? Dlatego, że eksperci ochłonąwszy po zaskakującym wyniku wyborów twierdzą, że doznamy szybkiego wzrostu jak za czasów Ronalda Reagana. Szczerze? Chciałbym żeby to się sprawdziło. Nie ważne bowiem czy kandydat jest prawicowcem czy lewicowcem, Demokratą czy Republikaninem. Ważne czy jest dobrym człowiekiem i czy zmieni kraj na lepsze. Nie bez znaczenia jest też dialog z Rosją i wynikająca z tego sytuacja Polski. Bo co nas obchodzi życie Amerykanów, dla Polaków najważniejsze, żebyśmy mogli się rozwijać we względnie „nudnych” czasach. Z dala od wojen i konfliktów.

Michał Włodarczyk Opublikowane przez: