Koniec darmowego Windowsa

Tak, to niestety się stało. Nadszedł ten niezwykle przykry i trudny czas, którego obawiam się, że bez wsparcia bliskich nie przetrwamy….otóż zakończył się roczny okres darmowej aktualizacji do najnowszej okraszonej cudnym numerkiem 10 wersji Windows.

windows-10-fall-update-9

29 lipca 2016 roku bowiem upłynął rok odkąd firma ze słonecznego Redmont położonego w chyba najbardziej ulewnym i depresyjnym stanie w całych USA, oznajmiła, że ich nowy system jest tak super duper i nawet hiper szybki, stabilny i wielozadaniowy, iż rozda go wszystkim z w miarę nowym systemem okienkowym najnowszą kompilację. Podejrzane nie? Rozdawać coś nad czym się tak mega skupiało i dopracowywało za friko.

W Microsofcie nie ma głupich i dlatego wymyślili rozwijanie systemu nie w paczkach i uaktualnieniach raz na rok albo rzadziej (w imię zasady raz a porządnie) tylko jako usługę. Nie ma daty premiery, sztywnych ram wydawniczych ani innych wiążących ręce kreatywności programistów cudów. Tylko jednocześnie uwalnia to nas, użytkowników od czegoś takiego jak używanie sprawdzonego, użytecznego i pełnowartościowego produktu. A i jakby co to nie jest tak, że dostajemy go za free, płacimy i nie wiem czy nawet nie bardziej aniżeli te kilkaset złociszy za OEM-a. Oddajemy bowiem firmie z drugiego końca świata (no ok chyba, że jesteś teraz w okolicy zachodniego wybrzeża Stanów), o której niecnych planach nic nie wiesz i ludzi którzy tam pracują nigdy nie zobaczysz, swoje JA. Poprzez JA nie mam na myśli PESELU, hasła do banku czy coś. Zgadzamy się instalując to cudo na inwigilację, śledzenie nas i tego co mamy na komputerze.

Dobra to jak już się przestraszyłeś, że wiedzą o Tobie wszystko to powiem Ci, że nie ma się czym martwić. Ten obraz, taki postapo wykreowały media. Bo tak system jest niestabilny albo raczej był zaraz po premierze, gorzej gospodarował zasobami i zdarzało mu się „zgubić” menu start. Ale hello  to są choroby wieku dziecięcego, z tego się wyrasta. Z kolei w kwestii inwigilacji to wystarczy poświęcić uwaga 3 do 5 minut (!) by poprzestawiać w ustawieniach wszystko tak by nie tworzyć gorącej linii na trasie PC ->serwery MS. Wszystko gra i buczy nawet!

„Windows nie lubi sentymentalizmu, aktualizacja tylko z formatem!”

Na udowodnienie tej tezy powiem, że ten tekst napisałem na komputerze z Windows 10. Montaż filmów i obróbka zdjęć i dźwięku też nie powoduje awarii i palpitacji serca. Wszystko hula nawet powiedziałbym, że sprawniej niż na poprzednim Windowsie z numerkiem 7, który miałem fabrycznie. Właśnie przy okazji ważna rzecz, jeśli robiliście update albo będziecie kupować i dopiero robić, what ever, to róbcie koniecznie „na czysto”, bez syfu ze starego systemu. Windows nie lubi sentymentalizmu, aktualizacja tylko z formatem! Zapamiętaj, chociaż patrząc na nową filozofie firmy to może być tak, że Dziesiątka będzie ostatnim „wydaniem” Windowsa.

A dla spóźnialskich albo osób z chociażby Windows XP albo i humorzastą Vistą (będę bronił dopóty krwi mi starczy, że po Servie Packach było dobrze) jest wyjście. Cały czas można się zapisać do programu Windows Insider. Adres macie o tu:

https://insider.windows.com/

windows_insider_ninjacat_trex-1024x768-desktop

Ale teraz czas na pointe, po co pisać o Windowsie, szczególnie tym wciskanym na siłę? Można by rzec, że dlatego bo to najpopularniejsza rodzina systemów, albo, że dotyka każdego z nas. Odpowiedź jest prostsza. Nowy system ma dłuższe wsparcie, lepsza ochronę, mniej obciąża peceta i szybciej go uruchamia jak i programy na nim chodzą sprawniej. Oto chodzi bowiem, że czas do pieniądz a mnie nie stać na jego marnowanie. Ciebie stać?

Michał Włodarczyk Opublikowane przez: