Donald Trump jak StarLord?

Znany ze swoich radykalnych przekonań i postulatów, miliarder Donald J. Trump zdaje się mięknąć. Pytanie czy to zagrywka PR-owa sztabu, który chce załagodzić oburzenie części konserwatystów oraz zwolenników Partii Republikańskiej czy populizm w czystej postaci, który ma swoim zasięgiem objąć jak najwięcej osób.


Nikogo już nie dziwi, że miliarder, właściciel kasyn, wielokrotny bankrut i mąż modelki jest kandydatem na prezydenta najpotężniejszego obecnie mocarstwa na kuli ziemskiej. Powiem więcej, gdybym miał obywatelstwo amerykańskie to bym głosował na niego. Nie dlatego, że jest spoza „establishmentu”, nie bo jest odważny i mówi co myśli, tylko dlatego, że jest przeciw lewicowej dominacji w polityce USA.

Zresztą ciężko nazwać odwagą, głoszenie prawicowych postulatów w momencie, gdy masz prywatny odrzutowiec. Wtedy walka o prywatną służbę zdrowia, edukację i brak ograniczenie pomocy socjalnej nie ma za grosz heroizmu. Czym się ryzykuje bowiem? Ano niczym, więc można zgrywać cwaniaka.

Mimo wszystko cieszy mnie wyraźna różnica jaką mają Amerykanie. Niektórzy powiedzą, że to konieczne, bo przecież tamtejsi ludzie są (o czym wszyscy wiedzą z dowcipów) nieposkromienie głupi. Nic z tego, że mają najwięcej noblistów, rocznie patentują tysiące jak nie miliony wynalazków i mają najlepsze uczelnie na świecie. Jednak prostota wyboru, na kogo głosować jest wybawieniem. Polityka bowiem nie powinna być czymś czym się żyje na co dzień. To powinno tkwić w człowieku, w jego przekonaniach i uzewnętrzniać się niejako podczas głosowania. Nie jak w Polsce, gdzie często w programach wyborczych prawica miesza się ze skrajną lewicą i jedynym wyznacznikiem poglądów są kolorowe proporce, loga i hasła. Bo nawet już nie nazwiska polityków, którzy często lawirują „od sasa do lasa”, niczym płomień rozpalonej żagwi na wietrze.

Tak łatwo można odróżnić Demokratę od Republikanina. It's that simple.
Tak łatwo można odróżnić Demokratę od Republikanina.    „It’s that simple.”

 

Jednak przejdźmy kolejno do zmian w tym co mówi Trump:

1. Migranci
Do tej pory mówił stanowczo, że wyrzuci wszystkich nielegalnych imigrantów i ograniczy napływ nowych. Jednak wysiedlenia, eksmisje i deportacja nie działają jakoś specjalnie zachęcająco na centrowych wyborców a nawet umiarkowanych republikanów. Teraz ma być kontrola, ma być stanowczo, lecz, co podkreślano, w pełni humanitarnie.
2. Mur
Słynna wypowiedź, kiedy Trump zapowiedział zbudowanie muru wzdłuż granicy z Meksykiem gdzie mieszkają sami „gwałciciele i handlarze narkotyków”. Ma być jednak zachowana bezwzględna kontrola i uniemożliwienie korzystania z opieki zdrowotnej i świadczeń socjalnych dla nielegalnych imigrantów. Zatem „mur” nie tylko zaistnieć ma w wersji fizycznej, ale i „odgrodzi” przybyszy od tego czego im brakuje.
3. Muzułmanie
Od tej pory również zaprzestano utożsamiania zła z muzułmanami. Fakt, mogą być wśród nich dobrzy ludzie, jednak groźba, że wraz z nimi przedrą się do amerykańskich miast terroryści byłaby dla mnie tym, co przeleje czarę i zdecyduje o nie wpuszczaniu ich. Jednak podczas ostatnich wywiadów pada jedynie w ich temacie określenie „walka z imigracją grup ekstremistycznych”.
4. Tłumaczenia i przeprosiny
To największa nowina. Do tej pory nie słyszeliśmy ani sprostowań ani słów skruchy od kandydata Republikanów. Teraz dowiadujemy się, że należy chronić Amerykę od niebezpiecznych przybyszów, kontrolować, budować mury, ale tłumaczy się na spokojnie dlaczego. Podkreślanie delikatności pozbywania się nielegalnych imigrantów tez jest zastanawiające.


Czy to jutrzenka zmiany? Nie sądzę. Bardziej pokazuje to, że w momencie kiedy trzeba już ostro walczyć z Hilary Clinton, nie można pozwolić sobie na odpychanie niezdecydowanego elektoratu. Trzeba złagodzić radykała by ten nie odstraszał. Podobnie robił PIS i….wygrał. Więc z całego serca trzymam kciuki by wygrał Trump (wiem, zostanę zlinczowany przez Demokratów), bo może nie jest kandydatem idealnym, lecz moim zdaniem lepszym niż Hillary Clinton.

A na koniec, dlaczego warto interesować się tym co się dzieje w Ameryce? Cóż, jesteśmy razem w przeróżnych paktach (jak NATO), ale przede wszystkim jesteśmy na jednej planecie. Ryzyko działań politycznych, gospodarczych i przede wszystkim zbrojnych po drugiej stronie świata może się przenieść na nasze podwórko w oka mgnieniu. Dokładnie w tym miejscu pasuje sparafrazować rozmowę, ze świetnego moim zdaniem filmu, ze stajni Marvela, „Guardians of the Galaxy”.

„-Dlaczego chcesz ratować świat?
-Bo nie mam się gdzie przeprowadzić?!”

Michał Włodarczyk Opublikowane przez: