Chiny Marshallem XXI wieku

Wszyscy wiemy o problemach największego i w sumie jedynego liczącego się podniebnego przewoźnika odprowadzającego podatki w Polsce. Polskie Linie Lotnicze „LOT”, nazwa, która powinna napawać dumą, być tym czym Lufthansa czy KLM dla Niemców i Holendrów niestety ma się źle. Nawet gorzej niż źle.

Mimo, że wedle szacunków w tym roku odprawi się rekordową ilość 5 milionów pasażerów to nie jest to bynajmniej jutrzenka dobrych zmian i sukces. Pamiętać należy, że nie jest to polski przewoźnik zarządzany przez biznesmenów, ludzi rządnych pieniędzy, zysków i wzrostów. Nie mówię, że nie znajdziesz tam ani jednego fachury ale serio…zarząd, kierownicy i wszyscy odpowiedzialni za cokolwiek ludzie o świetnie brzmiących stanowiskach to marionetki obsadzone na stołkach przez polityków. LOT nie jest polski, bo należy do „śmietanki” politycznej, a nie narodu polskiego. Jeśli widzisz regularność zmian władz spółki skorelowaną ze zmianą u koryta rządowego to wiedz, że ta firma jest totalnie niewydolna i bez kroplówki od władz upadnie szybciej niż doczytasz ten akapit do końca.

Firma prowadzona przez marionetki sprawdzi się tylko gdy dziany wujek nie będzie szczędził grosza na ratowanie głupich decyzji i będzie finansował odkręcanie ich skutków. To jeden z tych potworków transformacji, nie udało się przekształcić PAŃSTWOWEGO molocha lotniczego na POLSKĄ linię lotniczą z prawdziwego zdarzenia, a można było! 6 gospodarka obecnej Unii, prawie 40 milionowy naród, co prawda w latach 90. będący biedotą dla zachodnich sąsiadów, ale jednak spory rynek. Każdy wiedział, że prędzej czy później odrodzi się inteligencja, przedsiębiorcy i rusza inwestycje, tak rodzime jak i zagraniczne w naszym kraju. Można by zrobić z Polski hub przesiadkowy dla Europy Środkowej i Wschodniej. Taki Frankfurt tylko parę stopni na mapie w stronę Chin, o których za chwilę.

Abyśmy się dobrze zrozumieli,  nie jestem zwolennikiem prywatyzacji za wszelką cenę, na przysłowiową „pałę”. O nie! Można wszak zrobić tak, by tylko Polacy mogli kupić udziały bądź całą spółkę. Jednak lepiej wpoić strach Ciemnogrodowi, że wykupią nas w ramach „odpaństwowienia” LOT-u Niemcy, Arabowie czy Amerykanie. Patrząc na obecny stan rzeczy to nie wiem czy dla dobra stewardess, lotnisk gdzie ma bazy, czy nawet z szacunku dla maszyn nie lepiej byłoby jakby zaopiekowali się nimi jacyś kompetentni „obcy”, których to tak się obawiano.

Obecnie akcjonariat to w ponad 99% państwowa własność więc o czym tu mówić? Żadne mechanizmy rynkowe ich nie interesują, albo kierujący nawet o nich nie słyszeli. W 2012 ta niekompetencja doprowadziła to  dość konkretnej prośby a mianowicie o okrąglutki miliard złotych od Skarbu Państwa na ratowanie bo okazało się, że trajektoria „lotu” spółki z opadającego zaczęła pikować i to ostro.

2013 rok to czas rozwoju, niestety nie linii połączeń czy floty, a zadłużenia. Prośba, która wpłynęła do Komisji Europejskiej opiewała na bagatela 400 mln złotych. Rok później nastąpił słynny zakup Boeingów 787 „Dreamlinerów”, które zamiast „efektu Pendolino” przyniosły wstyd stercząc w warsztacie niczym Alfa Romeo 156.

Jednak nastąpił przełom. Ktoś chce przejąć tą sierotkę lotniczą i dać jej drugie życie. Czyż nie wspaniała nowina? Ale po kolei. Według  raportu NIK z wiosny tego roku, PLL nie przetrwa bez dużego inwestora, który przekształci chwilową lepszą koniunkturę firmy na długofalowy efekt wzrostu. Owym inwestorem okazali się…..i tu zaskoczenie bo nie nasi bracia Europejczycy, którzy widzą w nas zagrożenie ale Chińczycy. Nie twierdzę, że są lepsi i zapewne liczy się dla nich nie sympatia a potencjalny zysk i właśnie dla niego chcą kupić nawet 49% akcji LOT-u czyli tyle ile maksymalnie pozwala prawo UE.

Pozwoliłoby to Chińczykom oraz ich Air China wejść na nasz rynek i zdominować rynek Europy Środkowo- Wschodniej a następnie przystąpić do ofensywy na niezdobyte dotąd  zachodnioeuropejskie ziemie.

Póki co pojawią się połączenia z Okęcia do Pekinu, w przyszłości może zwiększy się ich liczba czy dojdą nowe kierunki lotów. W planach jest również budowa wielkiego portu lotniczego pełniącego rolę węzła dla całej wschodniej Europy…nie wiem co dokładnie chcą zrobić inwestorzy z Dalekiego Wschodu ale przyznać trzeba im wielką ambicję jak i pełne sakwy.

To nie pierwsza próba „opchnięcia” PLL LOT, byli już Szwajcarzy (Swissair), Turcy (Turkish Airlines) czy nawet Jankesi (Indigo Partners). Jednak nikt nie ma tak ambitnych planów podbicia gospodarczo świata jak Chińczycy. Czy nam się to opłaci? Nie wiadomo, jednak ekonomia nie znosi próżni, jeśli sami się nie zaopiekujemy naszym majątkiem narodowym to zrobi to ktoś inny.

Michał Włodarczyk Opublikowane przez: